Pages

PENTLAND HILLS REGIONAL PARK | LOOK


















Jersey - ZARA
Skirt - ASOS
Shoes - TOPSHOP
Bag - no name

Pomysł na wakacje w Paryżu

"Mam tylko dwie miłości: mój kraj i Paryż." 


Tak wielu ludzi podróżuje do miasta świateł, ale tak niewielu pozna tę prawdziwa stronę Paryża.
Nigdy nie byłam zwolenniczką wyjazdów na wakacje z biurem podróży. Wówczas tak bardzo jest się ograniczonym! O 8 zbiórka, o 12 pół godzinna przerwa, o 12:30 wszyscy w autokarze, o 13:00-16:00 wjazd na Tour Eiffel. A gdzie czas na podziwianie skrytych paryskich uliczek, w których można zakochać się bez reszty? Gdy jesteśmy poganiani, nie znajdujemy czasu na wyższe doznania, na zauważenie szczegółów, tych szczegółów, które mogą zbudować coś wielkiego.



Kładki na których spotykają się ludzie cz.II

 Śpieszmy się

(...) Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna 
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście

przychodzi jednocześnie jak patos i humor 

jak dwie namiętności ciąż słabsze od jednej 

tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu 

jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon 
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć 
kochamy wciąż za mało i stale za późno (...)

 ks. Jan Twardowski 





Obróciłam się na pięcie i przeprosiłam. Starszy Pan okazał się nad wyraz wyrozumiały (biorąc pod uwagę moją wścibskość) i zaprosił mnie skinieniem dłoni do środka.
Nie zmarnowałam ani sekundy na zastanowienie się nad tym, czy przestąpić próg statku w obecności nieznajomego. Nonszalanckim gestem, przepuścił mnie w wejściu. Przez chwilę panowała cisza, ja mierzyłam wzrokiem z nieskrywanym zaciekawieniem kolekcję książek, a mężczyzna usiadł na krześle i bacznie przypatrywał się mojej twarzy. Miałam wrażenie, że z lekkim rozbawieniem.
- Czy te wszystkie książki należą do Pana? – zapytałam po dłuższej chwili
-Tak, całe moje życie znajduję się tutaj. Na starym statku, w moim ukochanym mieście.
-Pan tu mieszka?
-Tak.. Tutaj mieszkam. Od śmierci mojej żony właśnie takie prowadzę życie. Niektórzy nazwą je życiem na walizkach. Jednak dla mnie takie właśnie życie ma sens.
-Te wszystkie książki. Jest ich tu mnóstwo. Zamierza Pan je sprzedać?
-Oj nie moje dziecko. Jak już mówiłem to całe moje życie. Dużo podróżowałem gdy byłem młody. Europa, Ameryka, potem Azja. Gdziekolwiek byłem odwiedzałem stare antykwariaty i polowałem na najciekawsze okazy. Za każdym razem, gdy kupiłem kolejną książkę, miałem wrażenie, że kupuję mądrość. Nawet nie wiesz ile można posiąść wiedzy dzięki książkom. Spokojnie, nikomu nie zamierzam umniejszać, nawet tym, którzy stronią od literatury, choć ich nie rozumiem. Jednak jestem już stary i coś na temat życia już wiem.
-Posiada Pan książki w różnych językach?
-Tak, chodź, pokaże Ci najciekawsze regały.
Wskazał drogę książką, którą właśnie trzymał w ręku. Trzymał ją tak, jakby stanowiła dla niego największą wartość… Zdecydowanym krokiem przeszłam obok starego fotela, kuchenki i starodawnego kredensu.
-Widzisz? Jedną ręką otworzył starą kotarę, która wyglądała na pamiątkę z podróży do Indii.
Moje ulubione. W porządku alfabetycznym. Jeśli chcesz, możesz się rozglądnąć. Nie mam nic przeciwko.
Skinęłam głową, zgadzając się ochoczo.
Niesamowite, jak dla wielu ludzi wartość stanowią przeróżne rzeczy. Dla tego mężczyzny jest to jego osobista skarbnica wiedzy w postaci książek. Znalazłam kilka w różnych językach. Niemniej jednak francuski i angielski wiodły prym.
-Ma Pani ochotę na kawę czy herbatę? Jeśli mogę polecić.. Posiadam świetną herbatę prosto z Indii.
Nie ma nic lepszego niż herbata, rozmowa z człowiekiem, który posiada ogrom wiedzy i sterty książek.
-W takim razie poproszę herbatę -odparłam
Każdą książkę, które przykuła moja uwagę choć na chwilę pośpiesznie wyjmowałam z regału, jednak trzymając ją w dłoni uważałam, by przez przypadek nic jej się nie stało.
Gwizd czajnika wyrwał mnie z myśli.
-Gotowe – powiadomił mnie starszy Pan
Przez jakiś kwadrans delektowaliśmy się herbatą w ciszy.
Starszy Pan przerwał milczenie.
-Widzę w jaki sposób obchodzisz się z tymi książkami. Nie mam nic przeciwko temu, byś wzięła sobie kilka, które spodobały Ci się najbardziej.
Byłam zdumiona i szczęśliwa.
-Dziękuję! Jeśli mogę wzięłabym tę T. S. Eliot’a oraz anglojęzyczną wersję Doriana Gray’a.
-Cała przyjemność po mojej stronie. Widzisz, im człowiek jest starszy, tym widzi wszystko bardziej wyraźnie. Ciesz się młodością, nie marnuj ani chwili, ponieważ gdy będziesz już tak stara jak ja będziesz żałowała zmarnowanych szans, a do przeszłości nie ma powrotu. Trzeba stawić czoło teraźniejszości. Temu co jest teraz. Pamiętaj o tym proszę, byś nie bała się starości. Gdy wykorzystasz swój czas, będziesz mogła po latach spojrzeć z dumą w swoje odbicie w lustrze.
Mi już niewiele czasu zostało na tej Ziemi. Jednak im częściej myślę o relacjach międzyludzkich, tym bardziej jestem przekonany, że wszyscy spotykamy się na ruchomych kładach. Tylko od Ciebie zależy, czy utrzymasz się na niej z tą osobą, czy pozwolisz wam utonąć.
Myślę, że chciał powiedzieć coś więcej, jednak jego usta nie potrafiły wymówić już ani słowa.
Dokończyliśmy herbatę, porozmawialiśmy krótko o moich planach. Zapytał czym się zajmuję, co chcę zmienić w życiu oraz co chcę by pozostało niezmienione.
Myślę, że im pytania są łatwiejsze, tym trudniej na nie odpowiedzieć.



Piątkowe popołudniu uświadomiło mi kilka spraw. Może to dzięki innym możemy trafić do siebie? A może inni ludzie to tylko kamizelki ratunkowe. Pomagają, ale nie gwarantują utrzymania się na wodzie?
Wszystko sprowadza się do jednego: Książki są kluczem do wielu odpowiedzi.


Testament

Zapisuję czterem żywiołom
to co miałem na niedługie władanie
ogniowi - myśł
niech kwitnie ogień
ziemi którą kochałem za bardzo
ciało moje jałowe ziarno
a powietrzu słowa i ręce
i tęsknoty to jest rzeczy zbędne
to co zostanie
kropla wody
niech krąży między
ziemią niebem

Zbigniew Herbert




Kładki na których spotykają się ludzie cz.I

Za szybko

Za szybko chcesz wiedzieć wszystko
już masz pretensję
do samego Boga, że odłożył słuchawkę - 
do własnego Anioła Stróża, że nietypowy
nie biały, ale serdecznie rudy - 
podobno na dwóch etatach
ponieważ fruwa - omija pytania
(a wszędzie tyle pyskatego cierpienia)
za prędko chcesz, żeby wszystko było tak proste
jak seter irlandzki
ze Świętym Franciszkiem w brązowych oczach
gdy łeb zwężony położy na kolanach
ofiarując ogon - 

ks. Jan Twardowski

wypróbowany przyrząd do powitań i pożegnań

Zabłądziłam. Po raz kolejny. W Paryżu.

Czytanie z mapy ze zrozumieniem nie jest moją najmocniejszą stroną. Znowu zapomniałam naładować komórkę przed wyjściem! Co za tym idzie, jadąc w sobotę na zakupy nadrobiłam spory kawałek drogi!

Sobota była bardzo spontaniczna, w pobliżu Luwru zauważyłam ludzi, którzy trzymali torby znajomej marki odzieżowej, postanowiłam tam pojechać.
Przecież to dla mnie bułka z masłem! Najpierw metro nr 1, potem nr 13 i 35min pieszo.
No właśnie. Podróż metrem rzeczywiście zajęła mi 30min, ale pieszo szłam całe 2h. Ja nie wiem po co ludzie wymyślają tyle skrzyżowań!

Przejdę jednak do sedna. Wydaję mi się. Może nawet jestem pewna…
Nic nie dzieję się bez przyczyny, przypadek to słowo pozbawione jakiegokolwiek sensu!
Zabłądziłam w jakimś celu, zabłądziłam, by odnaleźć: Coś nadzwyczajnego? A może coś niezwykłego ubranego w codzienność?

Przyznam się szczerze, drodzy turyści, zwiedzajcie tylko centrum Paryża. Dalej już nie jest tak kolorowo ;)
Ale.. zdarzają się perełki nawet w najgłębszych wodach tego świata.

Plusem było to, iż widziałam już z daleka miejsce do którego zmierzam… niestety byłam po drugiej stronie rzeki, a najbliższy most nie był tak blisko…

Postanowiłam, że zrobię sobie 5 minut przerwy.



Po chwili zauważyłam zacumowany do brzegu statek. No tak, nic takiego, tu w Paryżu takich pełno. Jednak ten był inny. Gdziekolwiek widzę antykwariaty, ciekawe księgarnie, czy biblioteki, muszę tam wstąpić. A tu przed mymi oczami ukazał się statek przepełniony książkami. Ciekawość zwyciężyła i postanowiłam tam zaglądnąć.
Wejście nr 55 było otwarte na oścież, jakby samo mnie zapraszało.


Kroki zaczęłam stawiać coraz bardziej pewnie. To był mój błąd, gdyż jedna drewniana deska na pomoście pękła, niezwłocznie obróciłam się o 180 stopni, by mieć pewność, że nikt mnie nie słyszał.
Myliłam się, z cienia olbrzymiego dębu półkroki zaczął stawiać starszy Pan, który wcale nie wyglądał na miłośnika książek...



Znowu

Znowu przyszła do mnie samotność 
choć myślałem że przycichła w niebie 
Mówię do niej: 
- Co chcesz jeszcze, idiotko? 
A ona: 
- Kocham ciebie

ks. Jan Twardowski 

Powiedz mi co czytasz, a powiem Ci kim jesteś cz.2


"Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza
przenika do umysłu czytelnika...Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana."




Ludzie nie zdają sobie sprawy, ile daje życie, które przeżywamy w duchu nadziei i optymizmu. Tak łatwo jest się poddać, tak łatwo jest wywiesić białą flagę. Nasze życie jest w naszych rękach, jeśli my nim odpowiednio nie pokierujemy, nikt tego nie zrobi. Możemy czekać na gwiazdkę z nieba, jednak nie mamy pewności, że kiedykolwiek ona zaświeci. Dlatego warto robić wszystko co w naszej mocy, warto samemu rozpędzić machinę, dzięki której to sile gwiazda zaświeci. Potem...
No a potem robić wszystko, by nie zgasła.


"Wykształcenie dało ludziom umiejętność czytania, ale nie nauczyło ich umiejętności wyboru lektury. To właśnie jest źródłem sukcesu brukowej literatury"
G.M. Travelyan


Nie wiem co wam przyszło na myśl czytając ten cytat. Mi od razu ukazały się książki, które nigdy nie powinny pojawić się w księgarniach. Gazety, które nie powinny być sprzedawane w kioskach. Jeśli mamy wybór:
1)Pracować w firmie, która przyniesie nam większe zyski, w której jest perspektywa rozwoju, w której docenili nas już na samym początku, próbując odbić nas konkurencji, a:
2)Pracą w firmie, w której nie ma możliwości awansu, ok, płacą więcej, ale brak perspektyw i samorealizacji.
Co byście wybrali? No jak dla mnie, to tylko (przepraszam za określenie) głupek wybrałby opcję nr 2. Tak też jest z literaturą.


"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois


Nie mówię, że lekka i przyjemna prasa, książka są złe. Absolutnie nie. Jednak gdybym miała do wyboru "50 twarzy Grey'a" i "Pamiętnik" Nicholasa Sparks'a. Wybrałabym oczywiście to drugie.
Czytając ostatnio książkę Leszka Kołakowskiego "Wśród znajomych. O różnych ludziach, mądrych, zacnych, interesujących i o tym, jak czasy swoje urabiali" natrafiłam na interesujący cytat, który od razu skojarzył mi się z pustymi książkami i prasą dla kobiet typu Cosmopolitan.

"Wiele bied naszej intelektualnej cywilizacji, naszych intelektualistów pochodzi stąd, że się nie czyta na głos. Olbrzymi procent literatury odpadłby, gdyby autor czytał zawsze tylko na głos. Po prostu wstyd by mu było, kłamstwo byłoby oczywiste. Kiedy człowiek czyta tylko oczyma wszelkie kłamstwa mogą przejść niepostrzeżenie przy najbardziej krytycznym oku. Usta są od mówienia prawdy albo nieprawdy, ale oczy są właściwie estetyczne."
Aleksander Wat

Szczególnie ukochałam poezję śpiewaną. Oczywiście możemy ją interpretować, chłonąć słowo po słowie, zdanie po zdaniu. Jednak oprócz naszej interpretacji, w utworze możemy również odnaleźć  interpretację samego piosenkarza.
Nie byłabym sobą, gdybym nie umieściła tu moich ulubionych utworów. Oto one:


Pamiętajmy, że życie zawsze będzie proponowało nam różne ścieżki. Lepsze i te gorsze. Tylko od nas zależy, którą drogą będziemy szli, tą łatwą i przyjemną, czy też tą która wydaję się, czasem z pozoru -trudniejsza.
Wybierajmy literaturę, dzięki której staniemy się bogatsi, a nie ubożsi.
Nie warto marnować czasu na czynności, które nie ubogacają.


"Zawsze wybieraj najtrudniejszą drogę. Tam nie ma konkurencji."
Charles de Gaulle


Powiedz mi co czytasz, a powiem Ci kim jesteś cz.1

"Książka jest niczym ogród, który można włożyć do kieszeni"
chińskie przysłowie



O czytaniu mowa.
O pisaniu mowa.

Któż z ludzi którzy czytają, dla których czytanie jest sposobem na życie, którzy odnajdują w książkach (tudzież w ich czytaniu) nieskrywaną radość, jest w stanie wyobrazić sobie życie bez nich?
Dla wielu pytanie retoryczne. Dla innych już nie.
Można wyjechać np. na wakacje w zupełnie obce nam miejsce? Można.
To prawda, że wszystko będzie namacalne, oczy ujrzą nowe krajobrazy, dłonie dotkną kwiaty, które wcześniej oczy widziały tylko na obrazkach starych albumów.
Ale do czego zmierzam...
Mojego życia nie wyobrażam sobie bez książek. Każda jedna wprowadza mnie w świat wyobraźni, dzięki nim mogę żyć choć przez chwilę w innym wymiarze.
Każdy wie, że książki niesamowicie rozwijają, nie tylko wyobraźnie. Stajemy się bogatsi językowo, dojrzewamy.
Chwała rodzicom, którzy czytają swoim dzieciom! Sama wiem z autopsji, jak ogromny wpływ na późniejsze lata mają książki przeczytane w dzieciństwie. Czasem sama prosiłam rodziców by mi coś przeczytali. Prosiłam o jeszcze i jeszcze. Był też czas, gdy wolałam czas spędzać z rówieśnikami. Książki odstawiłam na boczny tor.
Później było gimnazjum, a piątek był moim ulubionym dniem. Oznaczał on spacer do biblioteki, by wypożyczyć kilka książek i przeczytać podczas weekendu.
Myślę, że dzięki radosnej Ani Shirley, czwórce rodzeństwa z "Opowieści z Narnii" oraz Sarze z "Malej Księżniczki" otrzymałam to z czego dziś jestem tak dumna.
Panna Shirley uczy jak można przejść przez życie z uśmiechem od ucha do ucha, bohaterowie Narnii jak przezwyciężać własne słabości, natomiast Sara pokazuje jak być odważnym i postępować zgodnie ze swoimi zasadami.


"Telewizja to tylko zastępcza rozrywka dla mózgu, kto nie czyta, ten właściwie nie potrzebuje już głowy, nie mówiąc oczywiście o wyobraźni i fantazji"
Billie Joe


Warto przekazywać najlepsze wzorce, te książkowe. Włączając bezmyślnie telewizję, zastanówmy się jak chcemy, by wyglądała przyszłość naszych dzieci. Warto uczyć dzieci myśleć samodzielnie. Gdyby przyjrzeć się poziomie bajek, które nadają na stacjach dziecięcych tv, myślę, że bez wątpienia sięgniemy po książkę, która rozwinie, a nie uwsteczni.
Każdy z nas wie, jak podchodzimy do książek, które są nam narzucane. Raczej niechętnie, tym bardziej w wieku nastoletnim.
Dlatego warto już u bardzo małych dzieci rozwijać tę ciekawość świata, którą ma się na wyciągnięcie ręki.
W końcu wystarczy sięgnąć ręką domowej biblioteczki, albo wybrać się do Biblioteki Miejskiej, w której można znaleźć prawdziwe perełki.


"Ten, kto nie spodziewa się mieć miliona czytelników, nie powinien zabierać się do pisania"
Johan W. Goethe


No właśnie, jak to wygląda z pisaniem? Wielu ludzi nie zdaję sobie sprawy z tego, jaki posiada dar. Dar, który nie może posiąść każdy. Co wtedy zrobić? Brać kartkę i pisać, nie czekając na pochwały, na opinie nieprzychylne. Ciągle wierzę w to, że jeśli coś jest dobre, obroni się samo. Nie obchodzi mnie gdy ktoś mówi, że "nadzieja jest matką głupich". Nadzieja jest właśnie matką tych, którzy nie boją się marzyć i rzucać swoich myśli w przyszłość.
W tym momencie byłoby wręcz grzechem nie przytoczyć myśli Waldemara Łysiaka:

"Na świecie istnieje mnóstwo szkół pisania literatury, zwłaszcza w USA, jednak żadna spośród tych akademii, nie wyprodukowała dobrego pisarza i nigdy nie wyprodukuje. Przede wszystkim nie można nauczyć tego, co najważniejsze - budowania oryginalnego stylu. Kandydatom na pisarzy i początkującym pisarzom winno się wpajać tylko dwie rzeczy: dyscyplinę i wstręt do samozadowolenia."


"Chwałą jednych jest, że piszą dobrze, a innych, że się do tego nie zabierają"
Jean de La Bruyere


Chopina odkryłam w Paryżu

"Czuję się sam, sam, sam, chociaż otoczony…"
Fryderyk Chopin 

Każdy, kto spędził choć trochę czasu na obczyźnie, zna ten rodzaj samotności i odosobnienia. Absolutnie nie chodzi mi tu o samotność typu: cztery ściany. Przecież samotnym można być w tłumie ludzi. Każdy pragnie przynależności do pewnej grupy. Polacy w każdym zakątku świata szukają kontaktu z innymi Polakami, których losy rzuciły w różne części naszego globu.
Od razu przypomniał mi się dzień, gdy zmierzałam na wykłady skręcając w Rue Saint-Dominique. Dwójka młodych ludzi stała na ulicy z mapą Paryża, rozmawiając w języku polskim jak dojść na Pola Marsowe. Słysząc to nie mogłam się powstrzymać i odezwałam się: "To bardzo blisko. Idźcie prosto i skręćcie w prawo."
Wracając do tematu. Pewnej niedzieli postanowiłam wybrać się na Cmentarz Pere-Lachaise. Wydawało mi się wysoce nieprzyzwoite mieszkać w Paryżu i nie odwiedzić swojego rodaka, który spoczął tu lata temu. Serce "poety fortepianu" jest w Polsce, gdyż taka była jego ostatnia wola. Był patriotą, jednak nie mógł przebywać w swojej ojczyźnie.
Paryż, 18 listopada 1831
[…] Stoję na Boulevard Poissoniere nro 27, nie uwierzysz, jak ładnie mieszkam, mam pokoik ślicznie mahoniowo umeblowany, z gankiem na bulwary, z którego widzę od Montmartre do Panteonu i wzdłuż cały piękny świat; zazdrości mi wielu mojego widoku ale nikt schodów."

No i jestem. Wrześniowa niedziela. Nie podobna do innych. Ogromna brama. Puste alejki potęgują aurę, która jest z nami od początku. Stawiam kroki refleksyjnie, sentymentalnie. Znacie z pewnością momenty z życia, które chciałoby się zatrzymać na dłużej. To jest jeden z nich. Drugim momentem byłaby chwila, gdy pierwszy raz poczułam zapach wiosennego bzu. Całkiem naturalnym zdaję się w tym przypadku stwierdzenie, iż pewne zdarzenia w sposób wspaniale zaskakujący łączą się z konkretnymi zapachami.



"Każdy jest prze­kona­ny, że je­go śmierć będzie końcem świata.
Nie wie­rzy, że będzie to ko­niec tyl­ko i wyłącznie je­go świata..."
Janusz Leon Wiśniewski
Paryski wrzesień jest bez wątpienia piękny. Jednak większą przyjemnością jaką podarował mi Paryż jest ta ławka. Ławka na cmentarzu Pere-Lachaise. Stara, zielona ławka, która nie jedne myśli poczciwego człowieka musiała dźwignąć. Bo czasem wystarczy zamknąć oczy i dać pole do popisu innym zmysłom. Ja już odnalazłam swoje miejsce w 20. dzielnicy Paryża. 
Miejsce na chwilę zadumy, na spostrzeżenie tego, że nawet gdyby mnie tu zabrakło wiatr wiałby w tym samym kierunku, liście spadałyby na pomniki, ludzie spóźnialiby się do pracy, a muzyka słyszana z oddali nadal wypełniałaby powietrze. Bo życie czasem podobne jest do losów bohaterki książki pt."Trędowata". Nie można całego życia przetańczyć w sierpniowym słońcu.


"A tęsknota to jakby wielka chmura rozmaitych odcieni uczuć... to wielka czara pierwiastków rozmaitych wrażeń... to gołąb pocztowy miłości...
W tęsknocie są uczucia ciche, słodkie, są nieme, lecz tkliwe rozrzewnienia, jak zawsze jakiś pyłek żalu, odrobina goryczy i skarga. Gdy się tęskni, różnorodność wrażeń jest tak wielka, że się samemu nie wie, co nam jest, bo można być jednocześnie i wesołym, i smutnym, i tkliwym, i szorstkim, a wszystko się zamyka w jednym słowie – tęsknota!"
Helena Mniszkówna "Trędowata" 

Montmartre część 1

"Montmartre nie był podobny do reszty Paryża. Chociaż wioska prawnie została przyłączona do miasta w 1860 roku, nie straciła swego odrębnego charakteru. Samo położenie na stromym wzgórzu odróżniało ją od leżących niżej innych dzielnic, na skalistym stoku niełatwo było budować, a w dodatku znajdowało się tam tylko pięć źródeł świeżej wody [...] 
Dopiero pod koniec lat siedemdziesiątych, na  krótko przedtem, nim Henry został uczniem Bonnata, na Montmartre [...] zaczęli przeprowadzać się malarze, poeci i muzycy [...]  Artyści przeprowadzali się na Montmartre, szukając ucieczki przed nudą i mieszczańską obyczajowością, panującą w innych paryskich dzielnicach. "


Wysiadam na stacji Pigalle, przechodzę przez pasy, mijam McDonalds'a, idę w górę i w górę, ach! nie narzekam ani przez sekundę, zerkam na urocze małe kafejki, uśmiechniętych ludzi, zdając sobie sprawę, że nie ma szczęśliwszego miejsca na Ziemi. Do południa niebo było całkowicie zachmurzone, ale teraz ani jedna chmura nie przykrywa słońca, wrześniowe promyki dają więcej radości niż te lipcowe, bo każdy zdaje sobie sprawę, że jesień coraz bliżej....


Podróż w czasie rozpoczyna się, gdy dotykam okładek starych francuskich książek, niecierpliwie przewijam stronę po stronie próbując pochłonąć słowa w zdecydowanie zbyt szybkim tempie... nie na to zasługują te książki, szybko się strofuję! W pośpiechu pytam starszego uprzejmego Pana: "Combien ca coute?" i wyciągam odliczoną kwotę, by transakcja dobiegła końca. Francuska literatura zasługuje na ucztę, zasługuje by poświęcić jej wystarczającą ilość czasu. Chyba nie ma piękniejszego zapachu, niż zapach starych książek. Francuska bagietka jest u mnie na drugim miejscu ;)
Każdy tu znajdzie coś dla siebie! Kilka kroków dalej zobaczyłam stragan, który uginał się pod ciężarem ubrań, od najlepszych francuskich projektantów. Eleganckie kapelusze, piękne sukienki, kolorowe chusty, skórzane torebki. Kupno jednej z tych rzeczy jest równoznaczne z kupnem historii osoby, która nosiła ją wcześniej. Mogę sobie tylko wyobrazić życiowe perypetie kobiety, która nosiła tę torebkę kilkadziesiąt lat temu. Od razu przypomina mi się film pt. "Między wierszami"(2012); główny bohater kupuje starą teczkę (w jednym z paryskich antykwariatów), nie zdając sobie sprawy co znajduje się wewnątrz.
Kupując teczkę, równocześnie nabywa życie wcześniejszego właściciela.


Dlatego kocham Montmartre, ponieważ historia jest tu na wyciągnięcie ręki, czuć ją w powietrzu, widać gołym okiem, słychać na każdym kroku, zwłaszcza, gdy z oddali dobiega "La vie en rose". Dajcie mi tylko stolik, krzesło, kubek z gorącą czekoladą i notatnik.... to wszystko co potrzebuję.
Ok, ale później! Teraz idę w stronę Place du Tertre.
Jest to miejsce, pełne artystów. Malują, szkicują, rysują karykatury.
Nie da się tam przejść nie zauważonym, oj nie. 
Jednak zwinnie omijam artystów, udając się do bazyliki Sacre Coeur.
Zajmuję kawałek zielonego trawnika, sięgam po dopiero co zakupioną książkę, patrzę przed siebie, zdając sobie sprawę, że Paryż jest u moich stóp, ta myśl działa niezwykle relaksująco, zatapiam się w lekturze i marzę, by ta chwila trwała wiecznie....




Copyright © 2017 Alexandra Rusnak