Chopina odkryłam w Paryżu

"Czuję się sam, sam, sam, chociaż otoczony…"
Fryderyk Chopin 

Każdy, kto spędził choć trochę czasu na obczyźnie, zna ten rodzaj samotności i odosobnienia. Absolutnie nie chodzi mi tu o samotność typu: cztery ściany. Przecież samotnym można być w tłumie ludzi. Każdy pragnie przynależności do pewnej grupy. Polacy w każdym zakątku świata szukają kontaktu z innymi Polakami, których losy rzuciły w różne części naszego globu.
Od razu przypomniał mi się dzień, gdy zmierzałam na wykłady skręcając w Rue Saint-Dominique. Dwójka młodych ludzi stała na ulicy z mapą Paryża, rozmawiając w języku polskim jak dojść na Pola Marsowe. Słysząc to nie mogłam się powstrzymać i odezwałam się: "To bardzo blisko. Idźcie prosto i skręćcie w prawo."
Wracając do tematu. Pewnej niedzieli postanowiłam wybrać się na Cmentarz Pere-Lachaise. Wydawało mi się wysoce nieprzyzwoite mieszkać w Paryżu i nie odwiedzić swojego rodaka, który spoczął tu lata temu. Serce "poety fortepianu" jest w Polsce, gdyż taka była jego ostatnia wola. Był patriotą, jednak nie mógł przebywać w swojej ojczyźnie.
Paryż, 18 listopada 1831
[…] Stoję na Boulevard Poissoniere nro 27, nie uwierzysz, jak ładnie mieszkam, mam pokoik ślicznie mahoniowo umeblowany, z gankiem na bulwary, z którego widzę od Montmartre do Panteonu i wzdłuż cały piękny świat; zazdrości mi wielu mojego widoku ale nikt schodów."

No i jestem. Wrześniowa niedziela. Nie podobna do innych. Ogromna brama. Puste alejki potęgują aurę, która jest z nami od początku. Stawiam kroki refleksyjnie, sentymentalnie. Znacie z pewnością momenty z życia, które chciałoby się zatrzymać na dłużej. To jest jeden z nich. Drugim momentem byłaby chwila, gdy pierwszy raz poczułam zapach wiosennego bzu. Całkiem naturalnym zdaję się w tym przypadku stwierdzenie, iż pewne zdarzenia w sposób wspaniale zaskakujący łączą się z konkretnymi zapachami.



"Każdy jest prze­kona­ny, że je­go śmierć będzie końcem świata.
Nie wie­rzy, że będzie to ko­niec tyl­ko i wyłącznie je­go świata..."
Janusz Leon Wiśniewski
Paryski wrzesień jest bez wątpienia piękny. Jednak większą przyjemnością jaką podarował mi Paryż jest ta ławka. Ławka na cmentarzu Pere-Lachaise. Stara, zielona ławka, która nie jedne myśli poczciwego człowieka musiała dźwignąć. Bo czasem wystarczy zamknąć oczy i dać pole do popisu innym zmysłom. Ja już odnalazłam swoje miejsce w 20. dzielnicy Paryża. 
Miejsce na chwilę zadumy, na spostrzeżenie tego, że nawet gdyby mnie tu zabrakło wiatr wiałby w tym samym kierunku, liście spadałyby na pomniki, ludzie spóźnialiby się do pracy, a muzyka słyszana z oddali nadal wypełniałaby powietrze. Bo życie czasem podobne jest do losów bohaterki książki pt."Trędowata". Nie można całego życia przetańczyć w sierpniowym słońcu.


"A tęsknota to jakby wielka chmura rozmaitych odcieni uczuć... to wielka czara pierwiastków rozmaitych wrażeń... to gołąb pocztowy miłości...
W tęsknocie są uczucia ciche, słodkie, są nieme, lecz tkliwe rozrzewnienia, jak zawsze jakiś pyłek żalu, odrobina goryczy i skarga. Gdy się tęskni, różnorodność wrażeń jest tak wielka, że się samemu nie wie, co nam jest, bo można być jednocześnie i wesołym, i smutnym, i tkliwym, i szorstkim, a wszystko się zamyka w jednym słowie – tęsknota!"
Helena Mniszkówna "Trędowata" 

No comments :

Post a Comment

Copyright © 2017 Alexandra Rusnak