Pages

Montmartre część 1

"Montmartre nie był podobny do reszty Paryża. Chociaż wioska prawnie została przyłączona do miasta w 1860 roku, nie straciła swego odrębnego charakteru. Samo położenie na stromym wzgórzu odróżniało ją od leżących niżej innych dzielnic, na skalistym stoku niełatwo było budować, a w dodatku znajdowało się tam tylko pięć źródeł świeżej wody [...] 
Dopiero pod koniec lat siedemdziesiątych, na  krótko przedtem, nim Henry został uczniem Bonnata, na Montmartre [...] zaczęli przeprowadzać się malarze, poeci i muzycy [...]  Artyści przeprowadzali się na Montmartre, szukając ucieczki przed nudą i mieszczańską obyczajowością, panującą w innych paryskich dzielnicach. "


Wysiadam na stacji Pigalle, przechodzę przez pasy, mijam McDonalds'a, idę w górę i w górę, ach! nie narzekam ani przez sekundę, zerkam na urocze małe kafejki, uśmiechniętych ludzi, zdając sobie sprawę, że nie ma szczęśliwszego miejsca na Ziemi. Do południa niebo było całkowicie zachmurzone, ale teraz ani jedna chmura nie przykrywa słońca, wrześniowe promyki dają więcej radości niż te lipcowe, bo każdy zdaje sobie sprawę, że jesień coraz bliżej....


Podróż w czasie rozpoczyna się, gdy dotykam okładek starych francuskich książek, niecierpliwie przewijam stronę po stronie próbując pochłonąć słowa w zdecydowanie zbyt szybkim tempie... nie na to zasługują te książki, szybko się strofuję! W pośpiechu pytam starszego uprzejmego Pana: "Combien ca coute?" i wyciągam odliczoną kwotę, by transakcja dobiegła końca. Francuska literatura zasługuje na ucztę, zasługuje by poświęcić jej wystarczającą ilość czasu. Chyba nie ma piękniejszego zapachu, niż zapach starych książek. Francuska bagietka jest u mnie na drugim miejscu ;)
Każdy tu znajdzie coś dla siebie! Kilka kroków dalej zobaczyłam stragan, który uginał się pod ciężarem ubrań, od najlepszych francuskich projektantów. Eleganckie kapelusze, piękne sukienki, kolorowe chusty, skórzane torebki. Kupno jednej z tych rzeczy jest równoznaczne z kupnem historii osoby, która nosiła ją wcześniej. Mogę sobie tylko wyobrazić życiowe perypetie kobiety, która nosiła tę torebkę kilkadziesiąt lat temu. Od razu przypomina mi się film pt. "Między wierszami"(2012); główny bohater kupuje starą teczkę (w jednym z paryskich antykwariatów), nie zdając sobie sprawy co znajduje się wewnątrz.
Kupując teczkę, równocześnie nabywa życie wcześniejszego właściciela.


Dlatego kocham Montmartre, ponieważ historia jest tu na wyciągnięcie ręki, czuć ją w powietrzu, widać gołym okiem, słychać na każdym kroku, zwłaszcza, gdy z oddali dobiega "La vie en rose". Dajcie mi tylko stolik, krzesło, kubek z gorącą czekoladą i notatnik.... to wszystko co potrzebuję.
Ok, ale później! Teraz idę w stronę Place du Tertre.
Jest to miejsce, pełne artystów. Malują, szkicują, rysują karykatury.
Nie da się tam przejść nie zauważonym, oj nie. 
Jednak zwinnie omijam artystów, udając się do bazyliki Sacre Coeur.
Zajmuję kawałek zielonego trawnika, sięgam po dopiero co zakupioną książkę, patrzę przed siebie, zdając sobie sprawę, że Paryż jest u moich stóp, ta myśl działa niezwykle relaksująco, zatapiam się w lekturze i marzę, by ta chwila trwała wiecznie....




No comments :

Post a Comment

Copyright © 2017 Alexandra Rusnak