Pages

Kładki na których spotykają się ludzie cz.I

Za szybko

Za szybko chcesz wiedzieć wszystko
już masz pretensję
do samego Boga, że odłożył słuchawkę - 
do własnego Anioła Stróża, że nietypowy
nie biały, ale serdecznie rudy - 
podobno na dwóch etatach
ponieważ fruwa - omija pytania
(a wszędzie tyle pyskatego cierpienia)
za prędko chcesz, żeby wszystko było tak proste
jak seter irlandzki
ze Świętym Franciszkiem w brązowych oczach
gdy łeb zwężony położy na kolanach
ofiarując ogon - 

ks. Jan Twardowski

wypróbowany przyrząd do powitań i pożegnań

Zabłądziłam. Po raz kolejny. W Paryżu.

Czytanie z mapy ze zrozumieniem nie jest moją najmocniejszą stroną. Znowu zapomniałam naładować komórkę przed wyjściem! Co za tym idzie, jadąc w sobotę na zakupy nadrobiłam spory kawałek drogi!

Sobota była bardzo spontaniczna, w pobliżu Luwru zauważyłam ludzi, którzy trzymali torby znajomej marki odzieżowej, postanowiłam tam pojechać.
Przecież to dla mnie bułka z masłem! Najpierw metro nr 1, potem nr 13 i 35min pieszo.
No właśnie. Podróż metrem rzeczywiście zajęła mi 30min, ale pieszo szłam całe 2h. Ja nie wiem po co ludzie wymyślają tyle skrzyżowań!

Przejdę jednak do sedna. Wydaję mi się. Może nawet jestem pewna…
Nic nie dzieję się bez przyczyny, przypadek to słowo pozbawione jakiegokolwiek sensu!
Zabłądziłam w jakimś celu, zabłądziłam, by odnaleźć: Coś nadzwyczajnego? A może coś niezwykłego ubranego w codzienność?

Przyznam się szczerze, drodzy turyści, zwiedzajcie tylko centrum Paryża. Dalej już nie jest tak kolorowo ;)
Ale.. zdarzają się perełki nawet w najgłębszych wodach tego świata.

Plusem było to, iż widziałam już z daleka miejsce do którego zmierzam… niestety byłam po drugiej stronie rzeki, a najbliższy most nie był tak blisko…

Postanowiłam, że zrobię sobie 5 minut przerwy.



Po chwili zauważyłam zacumowany do brzegu statek. No tak, nic takiego, tu w Paryżu takich pełno. Jednak ten był inny. Gdziekolwiek widzę antykwariaty, ciekawe księgarnie, czy biblioteki, muszę tam wstąpić. A tu przed mymi oczami ukazał się statek przepełniony książkami. Ciekawość zwyciężyła i postanowiłam tam zaglądnąć.
Wejście nr 55 było otwarte na oścież, jakby samo mnie zapraszało.


Kroki zaczęłam stawiać coraz bardziej pewnie. To był mój błąd, gdyż jedna drewniana deska na pomoście pękła, niezwłocznie obróciłam się o 180 stopni, by mieć pewność, że nikt mnie nie słyszał.
Myliłam się, z cienia olbrzymiego dębu półkroki zaczął stawiać starszy Pan, który wcale nie wyglądał na miłośnika książek...



Znowu

Znowu przyszła do mnie samotność 
choć myślałem że przycichła w niebie 
Mówię do niej: 
- Co chcesz jeszcze, idiotko? 
A ona: 
- Kocham ciebie

ks. Jan Twardowski 

No comments :

Post a Comment

Copyright © 2017 Alexandra Rusnak